Jarek Pokrywczyński, znany też jako Juda

Szalom!
    

[start] [o mnie] [wiersze] [rozmyślanki] [dekalog] [z literatury]

 Tą podstronę chcę poświęcić utworom (głownie z literatury polskiej), poruszającym szeroko pojętą tematykę chrześcijańską. Mam nadzieję, że będą one zbudowaniem dla wielu (tak jak były dla mnie)...

Autorzy:
Artomiusz Piotr
Brandstaetter Roman
Findysz Stefania
Kochanowski Jan
Konarska-Łosiowa Krystyna
Lechoń Jan
Libert Jerzy
Staff Leopold
Taborski Bolesław


[Powrót do strony głównej]
Piotr Artomiusz (1552-1609), toruński pastor luterański

Pieśń Maryjna
(1)
Śpiewać będę ja o sobie sama,
żem Maryja zawrzdy czysta Panna
od wieków przejrzana,
bym matka była Bożego Syna.
(2)
Jestem matka, jestem też y Panna
nad insze niewiasty uślachcona,
łaski Bożey pełna
nad mnie nie jest, ani nie będzie inna.
(3)
Jam porodziła Bożego Syna
przez tego zgładzona ludzka wina,
Bożam matka była
a panieństwa wiecznego nie straciła.
(4)
Wiarę prawą w Synu swoim miała,
słowa jego w swym sercu chowała,
a zawrzdym go czciła,
iako prawego Bożego Syna.
(5)
Bo on Bóg był jam Bogiem nie była
czcim jego sobie nie przywłaszczyła,
on wszystek świat zbawił,
a mnie też swą śmiercią wybawił.
(6)
I terazem bogiem nie została
anim też królestwa świata nie miała,
jako mnie ci zowią,
którzy mi pochlebiają swą mową.
(7)
Kradną cześć, chwałę Synowi memu, 
Panu świata prawemu,
co on ma od wieku,
nie dał temu żadnemu człowieku.
(8)
Nie jestem też nadzieja żadnego, 
gdyż Krystus sam odkupił każdego,
a kto w tym nie dufa,
niech ten we mnie nadzieje nie szuka.
(9)
Jam też jest zbawiona śmiercią jego, 
bom wyszła z rodu Adamowego,
żaden nie był taki,
coby był zbawion krom jego męki.
(10)
Wszystek rodzaj ludzki potępiony,
za przez mękę jego jest zbawiony,
On droga do nieba,
mnie tak zwać nie słuszna, ani trzeba.
(11)
On tak mówi, iż przez mię samego
przyjdzie do Oyca mojego,
Ktokolwiek w mnie wierzy,
o co prosi od Oyca odzierży.
(12)
Nie jestem też żywot, ani zdrowie,
te tytuły Krystusowe,
boście w nim ożyli,
nie przeze mieście zbawienie nabyli.
(13)
Ja cześć mam stąd żem weń uwierzyła,
tegom ja nigdy nie zasłużyła,
toć jest sprawa jego
z łaski swey dał mi Ducha swojego.
(14)
Inszey chwały nie mam anim miała,
jedno to com od Syna dostała,
nie chce ja czci jego,
bo co jestem wszystkoć to od niego.
(15)
Darmo wy wszyscy ku mnie wołacie,
którzy na Syna mego nie dbacie,
bo się naśmiewacie
ze mnie, gdy Synowi urągacie.
(16)
Zowiecie mnie matką miłośierdzia,
 a ja wam będę matka gniewliwa,
iż ślepi szukacie
u mnie, co u Syna hoynie macie.
(17)
Nie jestem ja rzeczniczka żadnego,
bo ten tytuł własny Syna mego
gdyż jego samego
dał wszem nam Bóg Rzecznika prawego.
(18)
On drogą, żywot y zbawienie, 
z niego wszystkich grzechów odpuszczenie,
on wam wszystko dawa,
abyście szli, was ku sobie namawia.
(19)
Zowie sobie być matką każdego,
który czyni wolą Oyca jego
a kto wierzy w niego,
jest pewnie synem Boga żywego.
(20)
A nawięcey ci ku mnie wołają, 
którzy w Krystusie nic nie dufają,
słowo jego święte
mają sobie za baśni przyjęte.
(21)
Mówiąc: Iż tak ludzie ustalili,
ci którzy przed nami Święci byli,
mądrość Syna mego,
porzucili dla słowa ludzkiego.
(22)
Gdyż nie był żaden na świecie mędrszy,
ani w sprawach Bożych opatrzniejszy
nad Syna mojego,
Stworzyciela y Boga prawego.
(23)
Chcecie się zwać mymi miłośniki,
ale wy jesteście sprzeciwniki,
mnie y Synu memu,
sprzeciwiając się Słowu Bożemu.
(24)
A ja matka to wam oznajmuję,
iż cokolwiek wam Syn roskazuie,
gdy to uczynicie,
tak mnie i z Synem wespół uczcicie.
(25)
Bo tak o nim Bóg z nieba zawołał,
gdy go w Jordanie Jan święty krzcić miał,
tego chcecie słuchaycie,
tenci jest Syn moy namilszy znajcie.
(26)
Jego Słowo jest ci żywot wieczny,
ludzki rozum nie jest tak bespieczny,
by mógł co lepszego
ustawić nad mądrość Syna mego.
(27)
Nie chwalciesz go naukami swemi,
z rozumu ludzkiego zmyślonemi,
bo on tak rozkazał,
gdy ludzkich ustaw słuchać zakazał.
(28)
Śpiewaycież już ku czci ze mną jego,
sławiąc przenaświętsze Imię jego,
tak łaskę znaydziecie,
potym z nim wiecznie w Niebie będziecie.

[Powrót na początek]

Roman Brandstaetter (1906-1987)

Przypowieść o Narodzeniu Pańskim
W pewnym człowieku narodził się Chrystus

Ale ów człowiek nie słyszał
Anielskich harf,
Ani śpiewu pasterzy,
Ani nie przyniósł Chrystusowi w darze
Złota i mirry
Na podobieństwo trzech Mędrców.

Nie miał złota i mirry.

Ani nie uważał się za mędrca.

Ofiarował Mu natomiast
Swoją samotność,
Swoje cierpienia,
Swoje grzechy,
Swoją biedę,
Swoje upadki,
Po prostu
Wszystko, co posiadał.
Powiedział:
-Ty zawsze polujesz na człowieka, Panie.
Upodobałeś sobie mnie,
Chociaż nie wiem dlaczego...

Tak narodził się Chrystus w pewnym człowieku.

Z "Rozmów z Bogiem"
1
Panie,
Adam umarł
Strudzony długim życiem
Po żmudnym bojowaniu
Z wężem
I pracą na ugorze.

Pochowano go w jaskini
Na tej samej ziemi,
Z której ulepiłeś jego ciało
Ku Swojej chwale.

A wtedy zapłakałeś
Nad nieudanym dziełem
Rąk Swoich.

A na to Pan odpowiedział:
- Mylisz się, synu.
  To dzieło jest doskonałe,
  Ale z woli mojej
  Niedokończone.

-Dlaczego niedokończone?
Spytałem.
- Bo człowiek sam w sobie
  Musi dokończyć
  Dzieło mojego stworzenia.

-Więc nad czym płakałeś, Panie?

-Nad nieudolnością człowieka...

2
Panie,
W potężnym ciele Mojżesza
Zamknięta była dusza
Starego Testamentu.
Rozmawiał z Tobą
Twarzą w twarz.

Umarł przez Twój pocałunek
Na szczycie Góry Nebo,
A Ty, Dźwigając na barkach
Jego martwe ciało,
Ciężkie jak skała niebosiężna,
Pochowałeś je w miejscu nieznanym.

A potem wyczerpany wysiłkiem
Usiadłeś na kamieniu.

Wypoczywałeś.

Nigdy dotychczas nie grzebałeś
Własnoręcznie
Człowieka

A na to Pan odpowiedział:
- Z każdym sprawiedliwym człowiekiem
  Rozmawiam twarzą w twarz,
  Chociaż on nic o tym nie wie.
  Przez mój pocałunek umiera
  Każdy człowiek sprawiedliwy,
  Chociaż on nic o tym nie wie.
  Każdego sprawiedliwego człowieka
  Grzebię własnoręcznie,
  Chociaż on nic o tym nie wie.
  A potem wypoczywam.
  Na potwierdzenie jego,
  Ale nie mojego zmęczenia.

[Powrót na początek]

Stefania Findysz

Eliasz...
I Eliasz kiedyś miał chwile słabości,
Gdy o śmierć prosił, skarżył się, narzekał,
Ale że z Panem swym był; w społeczności
Na pomoc Bożą zbyt długo nie czekał.

Modląc się, modlił i trwał w tej modlitwie,
W której następstwie Bóg spalił ofiarę
I Eliasz wygrał w tej dla Pana bitwie,
By wzbudzić znowu w sercach ludu wiarę.

Modląc się, modlił, aby deszcz nie padał
A gdy trzy lata posucha już trwała
Znowu się modlił i trud sobie zadał,
Aby się Boża okazała chwała.

Czy ty tak umiesz w modlitwie zwyciężać?
Czy twoje serce choć nie widzi, wierzy?
Wierz i wspominaj wciąż na tego męża,
Bo wielkość wiary wytrwaniem się mierzy.

[Powrót na początek]

Jan Kochanowski (1530-1584)

O kapelanie
Królowa do mszej chciała, ale kapelana
Doma nie naleziono, bo pilnował dzbana.
Przyjdzie potym nierychło w czerwonym ornacie,
A królowa: "Ksze miły, długo to sypiacie!"
A mój dobry kapelan na ono łajanie:
"Jeszcze ci się dziś nie kładł, co za długie spanie?"

O kaznodziei
Pytano kaznodzieje: "Czemu to, prałacie,
Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?"
(A miał doma kucharkę.) I rzecze: "Mój panie,
Kazaniu nie dziwuj, bo mam pięćset na nie;
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele".

Na Świętego Ojca
Świętym cię zwać nie mogę, ojcem się nie wstydzę,
Kiedy, wielki kapłanie, syny twoje widzę.

(Gwoli jasności, Kochanowski nigdy nie zmienił wyznania, powyższe słowa zostały więc wypowiedziane przez katolika!).

[Powrót na początek]

Krystyna Konarska-Łosiowa

Droga
Dla Twojej woli swoją wolę ugiąć
To przejść przez ciemność złotą światła smugą.

Dla Twej miłości trosk się wyrzec własnych
To przez "igielne ucho" wyjść na jasność.

Dla Twej mądrości myśl żłobić w pokorze
To duszę - światłu otworzyć.

[Powrót na początek]

Jan Lechoń (1899-1956)

Rekrutacja
W wojnie, którą Ci wydał, szturmując do nieba
Ażeby tron Twój posiąść, Archanioł strącony,
Wiem, Panie, że każdego żołnierza Ci trzeba,
I dlatego w tej chwili stoję z Twojej strony.
Weź mnie do Twych szeregów, choć wyznać muszę,
Żem nieraz Cię odstąpił, bo mnie wróg Twój łudził
I po różnych manowcach prowadził mą duszę,
Nimem głos Twój rozpoznał i wreszcie się zbudził.

Nie nęciły mnie nigdy laury wojownicze
I od pierwszych szeregów będę stronił z dala,
Lecz gdybym miał uchodzić, wtedy, Panie, liczę
Na potężny kuksaniec Anioła-kaprala.

[Powrót na początek]

Jerzy Libert

Jeździec
Uciekałem przed Tobą w popłochu,
Chciałem zmylić, oszukać Ciebie -
Lecz co dnia kolana uparte
Zostawiały ślady na niebie.

Dogoniłeś mnie, Jeźdźcze niebieski,
Startowałeś, stanąłeś na mnie.
Ległem zbity, łaską podcięty,
Jak dym, gdy wicher go ugnie.

Nie mam słów, by spod Ciebie się podnieść,
Coraz cięższa staje się mowa.
Czyżby słowa utracić trzeba,
By jak duszę odzyskać słowa?

Czyli trzeba aż przejść przez siebie,
Twoim stać słowom siebie zawierzyć -
Jeśli trzeba, to tratuj do dna,
Jestem tylko Twoim żołnierzem.

Jedno wiem i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom -
Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.

[Powrót na początek]

Leopold Staff (1887-1957)

***
Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie;
Już Cię ma, komu Ciebie trzeba;
Kto tęskni w niebo Twe, jest w niebie;
Kto głodny go, je z Twego chleba.

Nie widzą Ciebie moje oczy,
Nie słyszą Ciebie moje uszy;
A jesteś światłem w mej pomroczy;
A jesteś śpiewem w mojej duszy!

[Powrót na początek]

Bolesław Taborski

Prośba
Chcę życie moje Tobą przeżyć, Boże;
Tobie je oddać, jak od Ciebie wziąłem-
Chcę, byś rozpalił we mnie Łaski zorze,
Dał piąć się ciągle wyżej, choć z mozołem.

Błagam Cię, Boże, byś zawsze był ze mną,
Lecz nie koło mnie, ale zawsze we mnie-
Był mi światłością w nocy pustkę ciemną;
Błagam Cię, Panie i wiem - nie nadaremnie.

[Powrót na początek]



[start] [o mnie] [wiersze] [rozmyślanki] [dekalog] [z literatury]
Chciałem zaznaczyć na tym miejscu, że poglądy zawarte na tej stronie są moimi poglądami prywatnymi,
i jako takie nie mogą być brane jako miernik oficjalnej nauki Kościoła do którego przynależę. Jarosław Pokrywczyński
[Juda.co.pl] [Google+] [YouTube] [Twitter]